Wiarygodność zbiórki potwierdzona
Odzyskajmy głośny śmiech Kasi
Moja Mama – Kasia – odkąd pamiętam była szalona, pełna życia i energii. Z opowieści mojej Babci wynikało, że już jako dziecko zapowiadała się na kobietę, która adrenalinę pożera na śniadanie. Niezwykle kontaktowa. Miała mnóstwo przyjaciół i ma ich do dziś. Są rozsiani po całym świecie – na Podlasiu, w Lublinie, na Mazowszu, w Niemczech, a nawet w Stanach Zjednoczonych. Dla Mamy odległość nigdy nie była przeszkodą. Walczyła o każdą relację, pamiętała o ważnych dniach, dzwoniła, pisała, interesowała się drugim człowiekiem. Potrafiła sprawić, że mimo setek kilometrów nikt nie czuł się zapomniany.

Kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego domu, codziennie dostawałam od niej dziesiątki wiadomości, że za mną tęskni. Regularnie wysyłała mi wygenerowane przez AI filmiki z tańczącym królikiem trzymającym ogromne serce z napisem „I love you”. Taka właśnie jest Kasia – trochę szalona, bardzo czuła i zawsze obecna. Z Kasią nierozerwalnie kojarzą mi się również dwie książki, które towarzyszyły naszemu dzieciństwu – „Mały Książę” oraz „Kubuś Puchatek”. Nie były tylko bajkami. Były częścią Naszego domu i sposobu patrzenia na świat. To właśnie Mama nauczyła mnie kochać słowa: „To czas, który poświęciłeś swojej róży, uczynił ją tak ważną.” i „Jeśli będziesz przychodził przykładowo o czwartej, zacznę być szczęśliwy już o trzeciej.” Dziś te słowa nabrały dla mnie zupełnie nowego znaczenia.

W pracy również otaczała się ludźmi. Pracowała w firmie Polkomtel, gdzie odpowiadała za realizację projektów. Do dziś jej koledzy i koleżanki z pracy są przy Niej, wspierają ją i Naszą Rodzinę. To najlepszy dowód na to, jakim jest człowiekiem. Kiedy wchodziła do pomieszczenia... robiło się głośniej. Szczerze? Wariatka jakich mało. Uśmiechnięta, ekstrawertyczna i z niesamowitym poczuciem humoru.

Dlatego tak bardzo boli nas to, co się wydarzyło. 18.04.2026 roku Kasia przeszła udar niedokrwienny. Trudno pogodzić się z tym, że osoba, która zawsze dawała innym tyle życia i siły, sama musi stoczyć najtrudniejszą walkę – o sprawność. Widzimy jednak, że się nie poddaje. My chcemy walczyć razem z nią – o to, by znów zobaczyć jej szeroki uśmiech. Dlatego proszę Was o pomoc dla Kasi. Kobiety, która całe życie dawała innym swój czas, serce i wsparcie. Kobiety, która nie lubiła, gdy ktoś mówił do niej „Pani”. Dla wszystkich była po prostu Kasią. Dziękujemy, Najbliżsi Kasi
